Może zrezygnować ze słodyczy… Nie, przecież właściwie ich nie jem. To może z mleka do kawy, hm… ale co mi to da oprócz zaoszczędzenia litra mleka przez cały Wielki Post…

Może po prostu będę milsza dla otoczenia…

Myślę, że większość z Was, tak jak i ja, tuż przed początkiem Wielkiego Postu zastanawiała się
nad podjęciem postanowienia na ten czas. Moje myśli krążyły nie tylko wokół rezygnacji z czegoś, ale także podejmowania różnych trudnych dla mnie gestów miłości wobec bliższych i dalszych bliźnich.

Jednak coś mi w tych rozmyślaniach przeszkadzało, nie pasowało, a nawet zgrzytało. Coś czego od dziecka szukam i potrzebuję, jeśli mam cokolwiek zrobić. Jest to odpowiedź na pytanie: PO CO? Po co mam rezygnować z czegokolwiek lub coś robić.

We wtorek poprzedzający Środę Popielcową trafiłam na ten tekst na temat wielkopostnych postanowień i odkryłam odpowiedź na powyższe pytanie. Zaznaczam, że jest to odpowiedź dobra dla mnie, bo i o moich odkryciach dnia powszedniego tu piszę. Dla Was może ona brzmieć zupełnie inaczej.

Chcę zrezygnować z różnych aktywności i podjąć inne, by WPROWADZIĆ CISZĘ do mojego życia. Cisza jest mi potrzebna, abym mogła zasłuchać się w nią, usłyszeć Słowo (np. rekolekcje wielkopostne) i wreszcie spotkać z Bogiem cierpiącym, a następnie Zmartwychwstałym.

Co zapełnia moją ciszę, że właściwie jej nie ma?

  • Sięganie po telefon (sprawdzanie skrzynki e-mailowej, powiadomień na FB, smsów itp.).
  • Robienie czegoś – sprzątanie, tworzenie nowej pomocy edukacyjnej dla dzieci, gotowanie.
  • Kombinowanie jak ulepszyć funkcjonowanie naszego domu, naszej rodziny, finansów.
  • Popadanie w marzenia i planowanie, gdy powyższe się znudzą.

Tak, choruję na potrzebę nieustannego zajmowania czymś myśli.

Jak zamierzam wprowadzić ciszę do mojego życia?
To bardzo łatwe i aż dziw, że wcześniej na to nie wpadłam.

Od wczoraj telefon leży w jednym miejscu, a ja staram się wyłączyć wewnętrzne gadanie i słuchać, przyglądać się otaczającej mnie rzeczywistości.

Po prostu bardziej JESTEM w moim DZIŚ.

Jak u Was z postanowieniami? Jestem ciekawa czy je podejmujecie? A może uważacie, że nie ma to sensu?
Czekam na Wasze komentarze.

2 thoughts on “Pustka w głowie

  1. Mnie natchnelas troszku:) Ja postanawiam tylko kiedy to naprawde konieczne uzywac telefonu przy dzieciach i patrzec im w oczy kiedy rozmawiamy:) To drugie dlatego, ze przy codziennych obowiazkach czesto patrze odpowiadajac w patelnie, telefon, szafe..:( No i jeszcze mam jedno postanowienie, ale zostawie go narazie w sercu. Pozdrawiam i zycze wytrwalosci w wykonywaniu podjetych postanowień!:)

    • Witaj Marysiu.
      To ważne na co zwróciłaś uwagę: nie tylko coś ograniczyć, ale jeszcze z czymś wyjść – pokazać bliskim, że są ważni.
      Życzę Ci, aby wypełnianie postanowień naprawdę zmieniło Twoje życie.
      Pozdrawiam:)
      Natalia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *