Krok do przodu

Pisałam już o tym, że warto wziąć odpowiedzialność za własne życie; o tym, jak ważne jest abyśmy decyzje podejmowali, w jakich momentach, dlaczego i jakie ma to znaczenie dla naszego życia. Jednak pytanie osoby, której dedykuje ten artykuł, uświadomiło mi, że trudnością może być samo podejmowanie decyzji, proces decyzyjny. Samoświadomość i chęć decydowania mogą nie wystarczyć. Jedno jest pewne – Twoje życie jest obrazem malowanym przez Twoje decyzje.

Dlatego dziś chcę Wam przybliżyć krok po kroku przebieg procesu podejmowania decyzji, który u mnie zdaje egzamin, choć podejmowałam go dotychczas intuicyjnie. Jest on też wypracowanym w naszym małżeństwie sposobem podejmowania decyzji wspólnie.

Bariery w podejmowaniu decyzji, czyli wszystko co sprawia, że waham się czy postawić stopę na ziemi

Strach – związany jest z konsekwencjami decyzji, a nie z samą decyzją. Nie chcę decydować, bo nie chcę czuć się odpowiedzialna (odpowiadać przed samym sobą lub/i przed innymi) za negatywne skutki. Często wyolbrzymiam przy tym szansę porażki, a pomniejszam możliwy sukces i pozytywną zmianę.

Perfekcjonizm – nie mogę zrealizować żadnej z opcji perfekcyjnie, więc nie decyduję się na żadną.

Pragnienie zachowania kontroli – gdy podejmę decyzję zobowiążę samą siebie do jej realizacji, czyli do zmiany czegoś. Status quo daje poczucie bezpieczeństwa, którego nie chcę zaburzyć/stracić decydując się na jakąkolwiek zmianę.

Brak informacji/Informacyjne zagubienie – kiedy problemem jest oddzielanie informacji istotnych i obiektywnych od tych bez znaczenia, subiektywnych.

Szukanie potwierdzenia w otoczeniu/przeniesienie odpowiedzialności na innych – jest to związane z zafałszowanym poczuciem własnej wartości – nie czując się kompetentną osobą chcę by inni doradzili mi jakąś pewną i akceptowaną przez otoczenie decyzję.

Brak motywacji/niezdecydowanie/bezczynność – mogłabym reagować inaczej, mogłabym inaczej spędzać czas, mogłabym pomalować ściany w mieszkaniu, ale po co… Ile jest takich spraw w Twoim życiu, które poprawiłyby jego jakość, ale nie masz do nich motywacji? (spisz je, wrócę do tematu w kolejnym artykule).

Problem z realizacją/organizacją – perspektywa wprowadzenia decyzji w życie wydaje się tak skomplikowana, wymagająca wysiłku i ogólnie „za trudna”, że stwierdzam, iż lepiej dla mnie, jeśli nie zrobię nic, bo przynajmniej się nie „zmęczę”. Lub po prostu nie wiem od czego zacząć i zwyczajnie potrzebuje opracowania planu działania.

Przejdźmy do konkretów

Niezależnie od okoliczności, wszystkie decyzje mają wspólny punkt – musi zostać dokonany jakiś wybór, ponieważ coś się zmieniło albo coś powinno być zmienione. Posłużę się przykładem zmiany, na którą zdecydowaliśmy się jako małżeństwo już dwa razy.

Pierwszym pytaniem, które należy sobie zadać jest: dlaczego? dlaczego chcę podjąć decyzję? Np. chcę mieć bliżej do pracy/potrzebuję więcej przestrzeni itp.
Po drugie, co teraz? – co powinnam zrobić w związku z powyższym? (Przeprowadzić się.)
Zatem od czego zacząć? (Od przejrzenia ofert mieszkań pod wynajem w Internecie/gazecie itp.)
A co jeśli? (analiza ryzyka) (Co jeśli nie znajdę lepszego mieszkania/właściciel będzie sprawiał problemy/sąsiedzi okażą się uciążliwi itd.)

Kiedy odpowiadam sobie na te pytania, jednocześnie podejmuję kroki, których finałem jest decyzja:
1. Formułuję jak najkonkretniej kwestię jakiej ma dotyczyć decyzja – w naszym przykładzie jest to przeprowadzka.
2. Określam kryteria idealnego rozwiązania – mieszkanie bliżej miejsca pracy, z balkonem, trzema pokojami, w bloku z windą itd.
Następnie:
3. Wypracowuję i oceniam rozwiązania – wyszukuję kilka mieszkań spełniających powyższe warunki, oglądam je, do każdego spisuję plusy i minusy, oceniam.
4. Wybieram rozwiązanie i panuję jego realizację – wybieram najlepsze mieszkanie spośród ofert i planuję jak najbardziej szczegółowo, jakie kroki muszę podjąć, by w nim zamieszkać: zadzwonić do właściciela, spotkać się z nim i podpisać umowę, wpłacić kaucję, powiadomić właściciela obecnego mieszkania o wyprowadzce i obgadać z nim zwrot kaucji itp., zaplanować co po kolei spakuję, kiedy i jak (np. z czyją pomocą) przewiozę rzeczy itd.

Brak decyzji to też decyzja

Czasami wydaje się, że w jakiejś sprawie lepiej na nic się nie decydować – ani na zmianę ani na pozostawienie sytuacji takiej jaka jest – bo wszystko jakoś „samo”/„kiedyś” się ułoży. Znasz to? Czy kiedykolwiek coś „samo” ułożyło się w Twoim życiu? Jeśli chcesz odpowiedzieć twierdząco zastanów się czy byłeś zadowolony z tego „ułożenia się”. Ja nie byłam. Na początku miałam różne pomysły co wybrać, ale potem „ułożyło się” czyli zaistniały nowe okoliczności lub inni podjęli takie decyzje, że żałuję mojego wcześniejszego nie zdecydowania. No cóż, dopuszczałam takie sytuacje w moim życiu i tyle, to przeszłość. Obserwuję też takie niezdecydowanie u osób w najbliższym otoczeniu, nieraz takie sprawy ciągną się latami. Zdarza się nawet, że okoliczności zmieniają się na sprzyjające dla danej osoby, że najbliżsi wykazują wsparcie, a ta osoba i tak nie chce na nic się zdecydować.

Pamiętaj!

„Twój los kształtuje się
w momencie podejmowania decyzji.”
Anthony Robbins

5 thoughts on “By zrobić krok

  1. Świetne zestawianie. Bardzo praktyczne i przydatne! Idąc takim szlakiem można zajść naprawdę daleko. Potrzeba tylko dwóch rzeczy: konsekwencji i czasu. U mnie z tym drugim jest problem. Cierpię na deficyt doby 😉 Jestem pewna, że nie ja jedna. I co wtedy? Pewnie kierować się priorytetami, ale jeśli nawet na nie brakuje czasu? PS Piękna nazwa bloga 🙂

    • Witaj.
      Cieszę się, że moje zestawienie barier decyzyjnych będzie dla Ciebie pomocne. Człowiek jest tak skonstruowany, że wszystkiego może się nauczyć i na wszystko znaleźć wymówkę 😉 Grunt to cel i tak jak piszesz konsekwencja. Zarządzanie czasem nie jest tak straszne jak go malują, ale trzeba znaleźć swój “patent” 🙂
      Ps. Dzięki.
      Pozdrawiam 🙂
      Natalia

  2. Trafne uwagi i faktycznie wiele kwestii popieram. Jednak im mam więcej lat, dostrzegam, że istnieje wiele dodatkowych czynników zarówno w podejmowaniu decyzji, jak i w życiowych wydarzeniach, na które nie mamy wpływu 🙂

    • Witaj Kasiu.
      Złożoność życia jest niepodważalna, ale nasz stosunek do wydarzeń, na których zaistnienie nie mamy wpływu jest czymś, na co właśnie wpływ mamy. Myślę, że poznanie samego siebie i życie w prawdzie o sobie daje pewną elastyczność i możliwość podjęcia najlepszej możliwej decyzji w różnych warunkach i sytuacjach.
      Pozdrawiam 🙂

  3. Świetny jest ten cytat przewodni. Zapisałam sobie. Własnie zdałam sobie sprawę ile możliwości przeleciało mi koło nosa, bo mi się nie chciało podjąć tej całej pracy związanej z konsekwencjami podjęcia decyzji. Choć czasem, muszę przyznać, że to co “samo się ułożyło” nie było takie złe. Właściwie to trudno ocenić jakie było, bo nie wiem jak potoczyłoby się życie gdybym była bardziej aktywna w pewnych kwestiach. Cóż, było minęło – nie ma co gdybać. Ważne, żeby zadbać o siebie tu i teraz. Z przeszłości wciągnąć lekcję, a przyszłości za bardzo nie planować. Teraz, znacznie częściej podejmuję decyzje według schematu, który podałaś i czuję się dobrze, bo czuję, że mam większa kontrolę nad moim życiem.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *